RSS
piątek, 15 lutego 2008
Muszę to uwiecznić

Sylwia. Czyli jak sama nazwa wskazuje - milosniczka lasu ;-) Niezwykla osoba o niesamowitej psychice. Nielatwo ja zrozumiec, a jeszcze trudniej opisac.
Czlowiek o nieprzecietnej wrazliwosci, choc pierwszy, powierzchowny odbior nie wskazuje raczej na te wrecz nadwrazliwosc. Samotniczka z wyboru- po wielu, glownie dzieciecych, toksycznych przejsciach z osobami, ktore zadaly jej rany wykazuje tendencje do izolacji, niepewnosci siebie i nieufnosci. Nielatwo wkupic sie w jej laski, a jeszcze trudniej zdobyc przyjazn. Jednak gdy juz zdolasz tego dokonac, wiedz, ze jest to relacja bliska, dlugotrwala, moze na cale zycie. Niewiara w ludzi laczy sie u niej z ogromna miloscia do wszelkiej masci "braci mniejszych"
naszego gatunku, zwlaszcza psow. W ogole- jak juz sugeruje lacinska etymologia jej imienia- jej naturalnym siedliskiem jest swiat przyrody, tam czuje sie najlepiej, wolna i dzika, zespolona z natura, ktora wszak wszystkich nas uksztaltowala. Mimo swej nieufnosci i i dosc wyraznego podkreslania swej wolnosci, latwo popada w obsesyjne, uzalezniajace namietnosci milosne. (A moze pseudomilosne?) Najwazniejszy zwiazek jej zycia wpedzil ja w galopujaca depresje i mysli samobojcze. Silny, skupiajacy na sobie wszystkie nadzieje i zyciowa energie, ale palcem na wodzie pisany. To oszustwo sprawilo ze z duzym dystansem odnosi sie do wszelkich prob zdobycia jej serca (a o fanow jej urody nietrudno- ta bowiem jest u niej nieprzecietna) i nie otwiera sie latwo, slyszac zapewnienia o goracym uczuciu, ekspresowym zakochaniu sie i zapowiedzi dozgonnej trwalosci tej fascynacji.
Zycie swe codzienne traktuje troche jak marna sztuke teatralna- w ktorej trzeba zagrac dobra mine do zlej gry: w kontakcie ze swiatem zewnetrznym nalezy okazac usmiech, pewnosc i zyczliwosc, podczas gdy w rzeczywistosci maska ta kryje krucha, troche bezbronna, delikatna istotke, spragniona czulosci, poczucia bezpieczenstwa i bezwarunkowej aprobaty swej osoby w pelnym wymiarze.
Ambitna, choc z podcietymi skrzydlami, tak wiec trudno sie jej wzbic na wyzyny swych mozliwosci. Nie wierzy w nie. Ze swa emocjonalnoscia, wyostrzona wyobraznia i zmyslem artystycznym kocha sztuke i to, co wzniosle. Sentymentalna, a jednak czasem wulgarna- bawi ja dosadny humor, nie powstrzyma sie czasem przed siarczystym przeklenstwem. Lubi tanczyc, bawic sie i pic. Chyba glownie po to, by zapomniec choc na chwile o swej marnej egzystencji...
Czasem wydaje mi sie zgorzkaniala, zdesperowana, wyprana z woli zycia, pozbawiona wszelkich zludzen, moze nawet wyrachowana i nieco cyniczna, niemniej nadal na pytanie "Kim jest?" pierwsza cisnaca mi sie na usta odpowiedz to: "Po prostu dobry czlowiek" :)

 Napisane przez Yavosza.Dziekuje jeszcze raz za ten jakze trafny opis mojej chorej osoby hehe.Nic dodac,nic ujac,cala ja hehe

 

22:36, ally_mcbeal
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2008
Wichrowe Wzgórza
Widziałam w swoim życiu naprawdę wiele filmów. Większość z nich opowiadały o tym, co dla wiekszości z nas najważniejsze- o miłości. O miłości do której tak każdy z nas dąży, za która każdy tęskni, mimo, iż jest wręcz niemożliwe wytłumaczyć czym miłość dla nas tak naprawdę jest. Może mieć moc destruktywną, ale także uzdrawiającą. Poznając drugą osobę, pragniemy by czas oczekiwania się zakończył. Pragniemy jak najszybciej odnaleźć swoją drugą połówkę. Ale czy przeznaczenie naprawdę istnieje, czy też to tylko nasza wyobraźnia, która ukształciła się dzięki obejrzanymi przez nas filmami czy też przeczytanymi książkami? Jednego jestem pewna, film pt. „Wichrowe Wzgórza” ukazuje nam magię. Miłość, wręcz obsesję, o której każdy z nas może tylko pomarzyć. Brak mi słów by opisać to co czuję po obejrzeniu. Ekranizację powieści Bronte mogę spokojnie porównać do dzieła Williama Shakespeare pt. „Romeo i Julia”. Niech ktoś mi odpowie z ręką na sercu- czy taka miłość istnieje???
17:47, ally_mcbeal
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lutego 2008
22 lata minęły....
Stara dupa jestem.Urzadzilam urodziny i byly one the best of all.O 19:00 zaczeli sie wszyscy schodzic, a pozniej zamiast jechac do clubu do normalnego miasta-wyladowalysmy po dwoch polowkach w naszym wiesniackim "clubie".Ale bylo wspaniale!Byl tam moj ex Pan J, ktory powiedzial "czesc",nie ma co-pokazal klase....Dalismy czadu, szkoda,ze ta noc byla taka krotka. i szkoda,ze mam urodziny tylko raz w roku.hehe
22:49, ally_mcbeal
Link Dodaj komentarz »